Andrzej Strzelecki nie żyje. Ta wiadomość zasmuciła wielu jego kolegów i koleżanek z serialowego świata. Znani żegnali aktora we wzruszający sposób. Wśród nich Pierwszą żoną Andrzeja Strzeleckiego była scenograf Ewa Czarniecka, z którą miał córkę Joannę Strzelecką-Żylicz. Następnie ożenił się z aktorką Joanną Pałucką, z którą miał syna Antoniego [13] [14] . Zobacz najciekawsze publikacje na temat: andrzej strzelecki. Andrzej Strzelecki dziś świętowałby 70. urodziny. Widzowie kojarzyli go najbardziej z roli doktora Koziełły w serialu "Klan". Andrzej Tadeusz Strzelecki (4 February 1952 – 17 July 2020 [1] [2] ), was a Polish actor, satirist, theatre director, screenplay writer and rector of the Aleksander Zelwerowicz National Academy of Dramatic Art in Warsaw in the years 2008–2016. In 1974 he graduated from the Acting Department of the National Academy of Dramatic Art in Warsaw WPHUB. Aldona Brauła |. 17.07.2020 10:24. Nie żyje Andrzej Strzelecki. Znany aktor miał 68 lat. 42. Zmarł Andrzej Strzelecki - aktor filmowy i teatralny, reżyser, a także wykładowca Akademii Teatralnej w Warszawie. W czerwcu oznajmił, że choruje na raka płuc i prosił o wsparcie. Miał 68 lat. lirik lagu tangan tuhan tak kurang panjang. Andrzej Strzelecki od lat był znany szerszej publiczności jako aktor, reżyser i rektor Akademii Teatralnej im. Aleksandra Zelwerowicza w Warszawie. Zagrał też w wielu produkcjach filmowych i serialowych, a jego role zapewniły mu sporą rozpoznawalność. Choć ma na swoim koncie wiele sukcesów, to ostatnio okazało się, że nieco gorzej wiedzie mu się w życiu Znany z "Klanu" Andrzej Strzelecki apeluje o wsparcie w walce z nowotworem: "Koszt kuracji przekracza moje możliwości finansowe"W zeszły piątek pojawiła się w mediach informacja o tym, że Andrzej Strzelecki zmaga się z nieoperacyjnym rakiem płuc i oskrzeli. Innowacyjna kuracja w Stanach Zjednoczonych, która mogłaby uratować mu życie, kosztuje 37 tysięcy dolarów miesięcznie. Aktora i jego bliskich niestety nie stać na tak potężny wydatek, dlatego zdecydowano się na zorganizowanie zbiórki we współpracy z fundacją Rak'n' na udzielenie wywiadu na temat choroby partnera zdecydowała się małżonka aktora, Joanna Pałucka. W rozmowie z Faktem przyznała, że Strzelecki miał wcześniej różne objawy, jednak nikt nie był w stanie stwierdzić, co dokładnie mu dolega. Po serii badań okazało się jednak, że ma do czynienia z przyjechał do szpitala na Banacha w Warszawie na kompleksowe badania. I właśnie tam okazało się, że jest problem onkologiczny. (...) Nikt z nas nie podejrzewał, że to rak. Mąż odczuwał bóle w różnych częściach ciała, trzęsły mu się ręce. Były to problemy natury neurologicznej, dlatego położono go na oddziale neurologii. Neurologicznie jednak jest wszystko dobrze. Bóle to wynik rozprzestrzeniającego się raka - Andrzeja Strzeleckiego przyznaje także, że diagnoza oraz potencjalny koszt leczenia były dla nich ogromnym to był straszny cios, bo lekarze nie dawali Andrzejowi szans. Do tego wybuchła epidemia. Siedzieliśmy w domu załamani, nie wiedząc, co robić. O leku, który jest jedyną szansą Andrzeja, dowiedzieliśmy się ok. 3 tygodni temu. To dla nas wielka nadzieja. Został dopuszczony w Stanach Zjednoczonych dopiero 6 maja. U nas w Europie niestety ciągle nie ma na rynku tego lekarstwa. (...) Koszt leczenia przerasta nasze możliwości, więc musieliśmy z tym problemem wyjść do ludzi. Takie pieniądze nie są dla nas osiągalne. Miesięcznie potrzebujemy 37 tysięcy dolarów. Na razie wskazana jest kuracja na 10 miesięcy, ale możliwe, że koszty wzrosną - tego Pałucka zdradziła, jak teraz czuje się Bardzo słabo. Staramy się żyć normalnie, ale choroba nie daje o sobie zapomnieć. W zasadzie jest niesamodzielny i nie może się nigdzie beze mnie ruszyć. Mimo to się nie poddaje i chce funkcjonować jak dawniej. W zeszłym tygodniu byliśmy nawet na planie do serialu "Klan". Ekipa podeszła do nas bardzo życzliwie. Organizują na planie wszystko pod Andrzeja. Dopóki będzie to możliwe, będziemy starali się udawać, że nic się nie dzieje, chociaż wszyscy widzą, że nie dzieje się dobrze. Mąż schudł i zmizerniał - wyznała na zbiórkę na rzecz leczenia Andrzeja Strzeleckiego możecie dokonać na stronie fundacji Rak'n'Roll lub w poniższym Andrzej Turczyn: Twoje rodzinne zdjęcia ze sesji zdjęciowej na strzelnicy zdobywają Internet. Duch w Narodzie zdaje się wracać na właściwe miejsce. Skąd pomysł na sesję fotograficzną z żoną i dziećmi na strzelnicy? Paweł Zbierski: Przygotowuję strzelnicę do otwarcia. Zastanawiałem się nad pomysłem do materiałów reklamowych i stwierdziłem, że pokazanie rodziny z bronią będzie zachętą do wizyty na naszej strzelnicy, także dla rodzin i nie tylko. Liczyłem się z głosami negatywnymi ale wiem, że umiem przed każdym obronić kwestię pomysłu obcowania najmłodszych z bronią i nie boję się krytyki. Zanim zapytam o kolejne sprawy, trochę autoreklamy poproszę. Gdzie ten obiekt, co to będzie i kiedy huczne otwarcie? Strzelnica będzie w Zduńskiej Woli ul. Łaska 5. To około 40 km od Łodzi. Strzelnica będzie miała kilka torów strzeleckich. Pierwszy tor – 3 stanowiska strzeleckie na 20 metrów, zainstalowane profesjonalne transportery tarcz. Drugi tor dwustanowiskowy także 20 metrów, bez transporterów – z założenia można po nim chodzić od linii otwarcia ognia do kulochwytu, także podczas gdy na torze „tarczowym” trwa strzelanie. Mamy zarejestrowany w PZSS strzelecki klub sportowy Milicon, o dosyć nietypowej i uważam bardzo ciekawej ofercie dla każdej osoby zainteresowanej strzelaniem. Strony internetowe Strzelnicy i Klubu uruchomimy przed otwarciem. Z klubem powiązane będzie nowe na skalę naszego kraju przedsięwzięcie – to niespodzianka dla wszystkich związanych z bronią w Polsce. Na razie jej nie zdradzę. Chcemy aby nasza strzelnica była nie tylko miejscem do strzelań. Jesteśmy patriotami – nawiązaliśmy współpracę z bardzo ciekawymi ludźmi i organizacjami. Planujemy wykłady, spotkania z weteranami i innymi interesującymi dla każdego postaciami. Chcemy by odwiedzający strzelnicę traktowali to miejsce w sposób szczególny, odwiedzali nas nie tylko aby postrzelać. Instruktorami do szkoleń cyklicznych będą operatorzy Polskich Sił Specjalnych – to dzięki firmie Milicon, której właściciel jest wiceprezesem naszego klubu. Szanujemy ciężką pracę tych którzy o nas dbają – żołnierzy, weteranów, ratowników medycznych, policjantów i strażaków. Ci ludzie będą mieli na strzelnicy zniżki. Bunkier, taką nazwę nadam strzelnicy, będzie miejscem otwartym dla każdego. To dla nas przyjemność gościć i uczyć całe rodziny. Mamy sekcję młodzików i doświadczonego instruktora. Marzeniem jest by nasi podopieczni zdobywali medale i będziemy im w tym pomagać. Otwarcie obecnie planujemy na sierpień. Znacznie się przesunęło w stosunku do planowanej pierwotnie daty. Wynika to z przystosowywania istniejącego budynku, zmiany przeznaczenia pomieszczeń i konieczności, przy wykonywaniu prac, spełnienia znacznie większej ilości przepisów niż przy budowie od zera. Ściśle współpracujemy z łódzkim WPA. Chciałbym też bardzo podziękować wszystkim tam pracującym za cierpliwość, życzliwość i olbrzymią pomoc. Wróćmy do zdjęć. Skąd Twoje przekonanie, że rodzinne zdjęcia na strzelnicy będą przyciągały chętnych na strzelnicę? Z doświadczenia. Kiedy moja Mama pierwszy raz zobaczyła, że starsza córka czyści ze mną karabiny w ogrodzie, prawie zemdlała. Kiedy odwiedzali nas znajomi z dziećmi i poruszaliśmy temat mojej pasji, na początku byli zdziwieni, sceptyczni, czasem wręcz w szoku. Wynika to z lat życia w takim nie innym systemie, w którym wmówiono nam, że broń to coś złego. Ci wszyscy sceptycznie nastawieni ludzie zmienili zdanie. Odwiedzili strzelnicę ze swoimi pociechami, zapisali się do klubów. Odkryli że sport strzelecki to bardzo fajny sposób spędzania czasu, a dla dzieci to dobra droga na rozwój sportowy. Przekonałem do strzelania i posiadania broni dziesiątki osób. Wracając do pytania. Wiedziałem, że te zdjęcia wzbudzą różne uczucia, ale wiedziałem, że efekt będzie osiągnięty, tj. więcej osób na strzelnicy, przekonanie swojej drugiej połowy że można strzelać razem, że jest to ciekawe i zupełnie bezpieczne, zainteresowanie młodzieży możliwością postrzelania z broni razem z rodzicami. Chcesz zainteresować strzelnicą i strzelaniem, ale z jakiego powodu? Co takiego ma w sobie to strzelanie, że Ty ludzi namawiasz, a oni dają się namówić? Strzelectwo daje mnóstwo korzyści. Te najprostsze, czyli taką zwykłą organiczną przyjemność jak jazda samochodem, jazda na nartach, zjedzenie dobrego posiłku czy obejrzenie rewelacyjnego filmu. Strzelectwo daje także satysfakcję z osiąganych wyników, rozwoju, postępów, pokonywania kolejnych etapów, zdrowego ale i zaciętego współzawodnictwa. Każdemu kto zaczyna strzelać wydaje się to bardzo proste, wziąć pistolet czy karabin i nacisnąć spust. Dopiero w miarę trenowania każdy uczy się i dostrzega jak wymagający to jest sport, jak wiele zmiennych wpływa na wyniki, jak wiele konkurencji mamy do dyspozycji. Jest to bardzo wciągające i ekscytujące niezależnie od wieku. Dla mnie bardzo ciekawym aspektem strzelectwa jest poznawanie nowych ludzi; w tym sporcie uczestniczą przedstawiciele wszystkich grup zawodowych. Uwielbiam jeździć na wszelkie konkursy i turnieje rozmawiać wymieniać się informacjami. Dzięki temu mam dosyć sporo nowych bliskich znajomych, z którymi spotykam się już poza zawodami. Sport strzelecki kształtuje charakter, wycisza emocje, uspokaja. Strzelający muszą być „poukładani”, wyeliminować nerwy i roztrzepanie. Tutaj wystarczy niewyspanie czy impreza i wyniki się pogarszają. Humorystycznym jest słuchanie kolegów jak mówią, że ich syn czy córka kładzie się wcześniej spać „bo jutro zawody”, co było nie do pomyślenia jakiś czas wcześniej. Strzelanie zmienia ludzi na plus. Każdy kto ma pozwolenie na broń sportową wie ile wysiłku kosztuje jego zdobycie i jak łatwo je stracić. Osoby dysponujące bronią są spokojniejsze, mniej ulegają emocjom, nie dają się prowokować i mają nad sobą większą kontrolę, nie z faktu możliwości posiadania broni za paskiem, ale z faktu, że z powodu błahostki, która dla osoby bez pozwolenia nie ma znaczenia, mogą pozwolenie i możliwość startu w zawodach utracić na długi czas życie. Mówiłeś o instruktorach z jednostek specjalnych. Czy sport to jedyna motywacja nauki strzelania? Sport to nie jedyna motywacja. Jestem mężczyzną, mam żonę i dwójkę dzieci. Używam różnych źródeł informacji, nie skupiam się na jednej stacji tv i gazecie. Sytuacja na świecie i w Europie zmienia się tak dynamicznie, że ciężko przewidzieć zagrożenia i im zapobiec. Moi adwersarze w dyskusjach o posiadaniu broni do obrony milkną, kiedy używam przykładów konfliktów zbrojnych w ostatnich lat: Jugosławia, Osetia, Ukraina czy Cypr – ludzie tacy jak my – mający rodziny, pracę, sprawujący swoje zwykłe czynności, masowo ginęli nie mając czym stawić oporu napastnikom. Nie regularnej armii, lecz też rozbestwionej przestępczej hołocie, która wykorzystuje czas konfliktu zbrojnego. Wojsko zajmuje się obroną obiektów militarnych, a zwykli ludzie mieszkający w domu, jak ja, też chcą żyć, muszą troszczyć się o najbliższych. Strasznie mnie drażnią „argumenty” krytyków posiadania broni, że to „chęci zabijania”. Określają nas jako „piewców cywilizacji śmierci”. To bzdury. Aby otrzymać pozwolenie na broń trzeba przejść dość wymagające badania lekarskie i psychologiczne. Niektórzy z nas, jak ja, przechodzili badania wielokrotnie, w celu uzyskania kolejnych pozwoleń i dopuszczeń. Pojawia się też argument, że jest policja. No cóż… mam policjantów w rodzinie, mam policjantów wśród bliskich kolegów, uczyłem policjantów strzelać. Przy całym szacunku do ich ciężkiej pracy, oni na serio nie potrafią posługiwać się bronią. Statystycznie oddają kilkanaście strzałów w roku. Ja i moi koledzy kilkaset tygodniowo + szkolenia. Przeciętny strzelec sportowy operuje bronią o niebo lepiej niż 90% policjantów. Oczywiście chciałbym aby to się zmieniło, ale jedyne co mogę zrobić to obniżyć ceny dla stróżów prawa na mojej strzelnicy. Nie jest to żart, tylko poważny problem naszego państwa. Mówię serio, służby w razie konfliktu nie są w stanie nas obronić. To nie tylko moje zdanie, ale też osób z tych służb, z którymi strzelam i się spotykam na co dzień. Do mnie do domu policja jedzie około 10 minut. Straż pożarna podobnie. Używając analogii, w domu mam 3 gaśnice i ostatnią rzeczą na jaką mam ochotę jest ich użycie. Proszę mi nie odbierać prawa posiadania gaśnic, broni i samochodu. Przestępcy używają każdego z tych przedmiotów do krzywdzenia ludzi i nie przejmują się zakazami. Dziękuję za rozmowę. Bardzo podoba mi się nasz polski styl życia. Bardzo osobistego wywiadu Andrzej Sołtysik udzielił magazynowi "Viva!". Dziennikarz opowiedział w nim o tym, jak znalazł się na życiowym zakręcie, do czego przyczyniła się jego była żona, Shadia Hasan: Ciągłe eventy, kabarety, zawsze umiałem podłączyć się do jakiejś imprezy. Miałem w samochodzie śpiworek i jak nie było wolnego pokoju w hotelu to podłoga. Żyłem jak w transie i coraz bardziej mnie to wyniszczało. Doszło do tego, że nie dawałem już rady prowadzić Dzień Dobry TVN. Miałem żonę i fantastyczne mieszkanie. Tylko że nie było w nim nawet garnka na zupę. Piekarnika użyłem raz, kiedy już się rozwodziliśmy, do podgrzania kebabu. Stołu również nie było. Zabrakło trzeciego pokoiku dla trzeciej osoby. To było cudowne mieszkanie, ale to nie był dom. 70-metrowa kawalerka dla dwóch osób, a ja chwaliłem się: nowoczesne, śmiałe, oryginalne. Moja była żona od dziecka wolała pracę i innego mężczyznę. Sołtysik pocieszenia zaczął szukać w alkoholu: Alkohol mnie dewastował: o rany boskie, co ja robiłem wczoraj? Przecież wypiłem tylko 2 piwa, a potem bania jedna, druga, trzecia. Alkohol po prostu mną rządził. Nawet nie chcę mówić, na jakie rzeczy sobie pozwalałem. Kończąc temat alkoholu - teraz w ogóle go nie ma, ani kropli. Ja i alkohol musieliśmy się rozstać. Dziś Andrzej Sołtysik jest szczęśliwym mężem i ojcem. Jego trzecia żona, 25-letnia Patrycja, w sierpniu urodziła mu jego pierwsze dziecko. credit PIOTR BLAWICKI/East News // TRICOLORS/East News Janusz Józefowicz to polski choreograf, aktor, scenarzysta i reżyser oraz dyrektor teatru artystycznego "Studio Buffo". Prywatnie jest mężem piosenkarki i aktorki Nataszy Urbańskiej. Dowiedz się, jak toczyła się jego wyjątkowa kariera oraz co słychać w jego życiu prywatnym. Janusz Józefowicz - dzieci, pierwsza żona, wnuk - najważniejsze informacje Nazwisko imię: Józefowicz Janusz Pełne imię i nazwisko: Janusz Władysław Józefowicz Data urodzenia: 3 lipca 1959 Wiek: 62 lata Miejsce urodzenia: Świecie Miejsce zamieszkania: Warszawa Znak zodiaku: Rak Wzrost: 187 cm Stan cywilny: żonaty Żona: Natasza Urbańska Była żona: Danuta Józefowicz Dzieci: córka Kamila, syn Jakub, córka Kalina Wnuki: wnuk Tadziu Wykształcenie: magister sztuki Zawód: reżyser, aktor, scenarzysta, choreograf, dyrektor w Studio Buffo Instagram: brak Życiorys i życie prywatne Janusz Józefowicz urodził się w mieście Świecie w województwie kujawsko-pomorskim, ale dorastał we wsi Borzechów, nieopodal Lublina. Jest absolwentem Szkoły Podstawowej w Borzechowie i III Liceum Ogólnokształcącego im. Unii Lubelskiej w Lublinie. Na studia wyjechał do Warszawy, gdzie ukończył Państwową Wyższą Szkołę Teatralną. Tańca i choreografii uczył się zaś w szkołach taneczno-wokalnych w Koszęcinie i w Pradze. Artysta był dwukrotnie żonaty. Z pierwszego małżeństwa z Danutą ma dwoje dzieci: Kamilę (ur. 1983) i Jakuba (ur. 9 marca 1993). Po rozwodzie z pierwszą żoną związał się z młodszą o 18 lat aktorką i piosenkarką Nataszą Urbańską. Para pobrała się 16 sierpnia 2008 roku. Natasza Urbańska i Janusz Józefowicz mają córkę Kalinę (ur. 2008). W sierpniu 2021 roku aktor poinformował, że po raz pierwszy został dziadkiem. Jego córka Kamila urodziła synka — Tadzika. PIOTR BLAWICKI /SE/ EAST NEWS Kariera Kariera Józefowicza zaczęła się jeszcze, gdy był on studentem. Na Festiwalu Szkół Teatralnych w Łodzi otrzymał wyróżnienie za rolę dyplomową w spektaklu "Widok z mostu". Natomiast jego spektakl dyplomowy PWST/1984 w reżyserii Andrzeja Strzeleckiego pt. "Złe zachowanie" uzyskał wiele pochlebnych recenzji i zdobył liczne prestiżowe nagrody. Po studiach Józefowicz został zatrudniony jak główny choreograf w teatrze "Rampa". W 1990 roku otrzymał stypendium od rządu amerykańskiego, dzięki któremu mógł odbyć sześciotygodniowy staż dla choreografów z całego świata. Po powrocie przez rok prowadził zajęcia choreograficzne w Berlinie Zachodnim i wykładał na berlińskiej Kunst – Forum. W latach 1999/2000 był zaś nauczycielem w warszawskiej Akademii Teatralnej. Od listopada 1992 Janusz jest dyrektorem artystycznym teatru "Studio Buffo", w którym stworzył w nim studio artystyczne "Metro". Reżyser ma na swoim koncie wiele znaczących spektakli i musicali. Reżyserował i stworzył choregorafie między innymi do takich przedstawień jak "Metro", "Piotruś Pan", "Romeo i Julia", "Panna Tutli Putli", "Ça Ira", "Prorok" czy "Czarownice z Eastwick ". TRICOLORS/EAST NEWS Musical Metro Za najpopularniejsze dzieło, jakie stworzył Janusz Józefowicz, można bez wątpienia uznać "Metro". Jest to polski musical z muzyką Janusza Stokłosy, librettem Agaty i Maryny Miklaszewskich, w którym Józefowicz odpowiedzialny był za reżyserię i choreografię. Prapremiera musicalu odbyła się 30 stycznia 1991 w Teatrze Dramatycznym w Warszawie, a premiera – 16 kwietnia 1992 w Minskoff Theatre na Broadwayu w Nowym Jorku. Spektakl opowiada o grupie młodych aktorów-amatorów, a w jego pierwotnej wersji zobaczyć można było wielu znanych aktorów, takich jak Robert Janowski, Katarzyna Groniec, Bogusław Linda czy Olaf Lubaszenko. Musical oraz zawarte w nim utwory szybko zyskały wielu fanów na całym świecie, ciesząc się ogromną popularnością nawet kilka dekad później. Nagrody i wyróżnienia Obok wielu innych znaczących nagród, artysta otrzymał Srebrny Medal „Zasłużony Kulturze Gloria Artis” oraz Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski. Dwukrotnie dobył również Złotą maskę, a także prestiżową nagrodę Grand Prix. Janusz Józefowicz - ciekawostki Gdy "Metro" nie mogło być dłużej wystawiane na deskach Teatru Dramatycznego, Józefowicz zdecydował się wystawić je w Studio Buffo. Niestety wiązał się to ze zmianą scenografii, rezygnacją z obrotowej sceny i zmniejszeniem obsady. Józefowicz zagrał szefa mafii w filmie komediowym "Poranek kojota". Syn Janusza Józefowicza Jakub również jest aktorem. Jego ostatnią rolą była postać Wieśka w filmie "Planeta singli 3". Janusz Józefowicz jest znanym polskim choreografem, scenarzystą i reżyserem. Źródło: East News Zobacz galerię 7 zdjęć Andrzej Strzelecki grający doktora Koziełłę w "Klanie" zmaga się z rakiem płuc. Ministerstwo Zdrowia zobowiązało się pomóc choremu aktorowi. Córka Andrzeja Strzeleckiego poinformowała, że resort sprowadzi dla niego specjalistyczny lek z USA. Andrzej Strzelecki niedawno poinformował, że zmaga się z nowotworem. Aktor znany z roli doktora Koziełły w serialu "Klan" ma nieoperacyjnego raka płuc i oskrzeli. Jedynym ratunkiem jest kosztowna terapia w Stanach Zjednoczonych. W tym celu uruchomiono zbiórkę na stronie Fundacji Rak’n’Roll Wygraj Życie. Potrzebna jest suma półtora miliona złotych. W pomoc byłemu rektorowi warszawskiej Akademii Teatralnej zaangażowało się mnóstwo gwiazd i przyjaciół z branży. Janusz Józefowicz i Janusz Stokłosa zorganizowali koncert charytatywny, z którego dochód przeznaczono na leczenie. Andrzej Strzelecki potrzebuje specjalistycznego leku, który szczęśliwym zbiegiem okoliczności wszedł do użytku w maju tego roku. 6 maja w USA dopuszczono lek Capmatinib na to schorzenie. Jest on dla mnie szansą na uratowanie życia, ale koszt kuracji przekracza moje możliwości finansowe (37000 $ miesięcznie) - poinformował Andrzeja Strzeleckiego o chorobie męża: "Diagnoza to był straszny cios"Andrzej Strzelecki ma raka płuc. Ministerstwa Zdrowia sprowadzi dla niego lek z USAW pomoc choremu gwiazdorowi "Klanu" włączył się nieoczkiwanie resort zdrowia. Córka Andrzeja Strzeleckiego poinformowała, że ministerstwo zobowiązało się sprowadzić dla aktora lek ze Stanów Zjednoczonych. Ministerstwo Zdrowia zgodziło się na sprowadzenie leku dla Taty z USA na 3 miesiące, dzięki czemu nie musimy na razie myśleć o wyjeździe – jest to dużo bardziej bezpieczne w obliczu wyzwania związanego z transportem medycznym, jak również samej obecności i funkcjonowania w USA, a także rozprzestrzeniającym się COVID-19 – przekazała Joanna Strzelecka-Żylicz. – Dziękuję Ministerstwu Zdrowia za pomoc w niezbędnych formalnościach. I oczywiście Fundacji Rak'n'Roll Wygraj Życie, która wspiera nas w codziennych działaniach – Andrzeja Strzeleckiego niedawno opowiedziała o stanie zdrowia ojca w rozmowie z Plejadą. Obecnie tata czuje się nieźle. Był na zdjęciach do serialu. Są to sytuacje, które wymagają dużego skupienia i poświęcenia, ale tata daje radę. Przy tej chorobie są dobre i złe dni. Mój tata jednak wyznaje zasadę, że tylko nieżywy aktor ma prawo nie wziąć udziału w przedstawieniu. Tata się zmobilizował i podjął wyzwanie, aby nie pozwolić chorobie wykluczyć go z życia zawodowego. Na szczęście to nie były wyjątkowo uciążliwe plany zdjęciowe, gdzie musiałby czuwać od 4 rano. Pojechał, nagrał swoje sceny i tyle - powiedziała Joanna kolei Andrzej Strzelecki wzruszająco wyznał, że przez chorobę przestaje być sobą i nie mam na to wpływu. Andrzej Strzelecki toczy walkę o życie. "Przestaję być sobą"

andrzej strzelecki pierwsza żona